03-10.09.2011 - Harrachov
Tej jesieni drogi zawiodły nas do
Harrachova w Czechach. Grupa była niewielka, bo zaledwie 13 osób, ale w
pierwszy weekend wspierały nas dodatkowo 4 osoby. Jeszcze przed południem
zakwaterowaliśmy się w chacie Bohemia Prim. Harrachov to przede wszystkim ośrodek
narciarski z kompleksem skoczni więc nasze pierwsze kroki skierowaliśmy właśnie
w tym kierunku. Jednak, aby nie doznać zbyt wielkiego szoku na początek, na Čartovą horę wjechaliśmy wyciągiem. Stamtąd spacerkiem przeszliśmy do pięknego
Wodospadu Mumlawy i z powrotem do Harrachova.
W niedzielę skorzystaliśmy z nowego
połączenia kolejowego i pojechaliśmy do Jakuszyc. Przy schronisku „Orle” w
muzeum „Szklana Huta” podziwialiśmy piękne okazy wyrobów ze szkła w tym ogromną
kolekcję przycisków do papieru. Następnie udaliśmy się w kierunku granicy do
Jizerki. Jako, że granica przebiega środkiem rzeki, a pogoda była bardzo ładna
wykorzystaliśmy czas na moczenie nóg w Izerze. W Jizerce kolejne muzeum z
wyrobami szklanymi i powrót do Harrachova.
W
poniedziałek pojechaliśmy do Tanvaldu skąd udaliśmy się na szczyt Hvězda z wieżą widokową Štěpànka. Niestety poza sezonem letnim
wieża czynna jest tylko w weekendy i pozostała nam tylko chata turystyczna Hvězda.
We wtorek
znów podjechaliśmy autobusem do Desny. Idąc wzdłuż Czarnej Desny podziwialiśmy
wodospady, których kilka było na trasie. Rzeka doprowadziła nas do zbiornika
wodnego Souš.
Stamtąd udaliśmy się do Kořenova gdzie na stacji kolejowej można było podziwiać eksponaty muzeum
kolejowego.
W środę
padało od samego rana, a w dodatku autobus, na który wyszliśmy nie przyjechał.
Wzięliśmy się więc za klejenie pierogów, bo w kuchni czeskiej nie ma tego
rodzaju specjałów. Po południu przejaśniło się, ale czasu zostało nam tylko na
spacer po Harrachovie.
W czwartek
pojechaliśmy pociągiem do Kryštofovo Údoli.
To śliczna wioska ze starymi zabudowaniami jednak w doskonałym stanie. Jej
niewątpliwą atrakcją jest oryginalny zegar z ruchomymi figurami.
Piątek przeznaczyliśmy
na zwiedzanie najbliższej okolicy. Autobusem dojechaliśmy do miasta Rokytnice nad
Jizerou skąd udaliśmy się w kierunku Harrachova. Po drodze podziwialiśmy Hutsky
wodospad. Nieco wyżej doszliśmy do Chaty
Dworačky,
dużego kompleksu z licznymi wyciągami narciarskimi. Niestety mgła, która
rozciągała się w wyższych partiach gór nie pozwoliła nam na podziwianie
widoków.
I w taki to sposób przyszła sobota,
a z nią konieczność powrotu do domu. Jeszcze ostatni rzut oka na Harrachov i
dwoma busami udaliśmy się do Legnicy. Jak to zazwyczaj bywa pozostał nam pewien
niedosyt i na pewno wkrótce znów wybierzemy się na nową wędrówkę.
Do zobaczenia na szlaku
Krystyna Drozd
|